#DLAMAMY

Dieta matki karmiącej vs #karmiejemwszystko – co na to dietetyk?

Dieta matki karmiącej vs #karmiejemwszystko - co na to dietetyk?
Czas czytania 9 minut

Na pierwszy ogień na moim blogu biorę pod lupę temat kontrowersyjny – temat, który swego czasu zajmował mnie do tego stopnia, że postanowiłam napisać o nim moją pracę magisterską. W końcu temat, który dotknął mnie bezpośrednio, kiedy na pierwszej wizycie u pediatry dostałam kartkę z długą listą produktów, których powinnam unikać w okresie karmienia piersią. Temat ten to – UWAGA – dieta matki karmiącej.

Jeżeli nie masz czasu, aby przeczytać cały artykuł, na samym dole znajdziesz nagranie podcastu, w którym omówiłam ten temat.

Czego dowiesz się z tego artykułu?


Dlaczego zajęłam się tym tematem?

Czy dieta mamy karmiącej powinna być lekkostrawna?

Czy podczas karmienia piersią należy unikać nabiału?

Czy podczas laktacji możesz jeść sery pleśniowe i sushi?

Czy w okresie karmienia piersią należy unikać alergenów?

Czy karmiąc piersią możesz jeść smażone i ostre potrawy?

Czy w okresie laktacji można jeść wszystko?

Dieta matki karmiącej – czy istnieje?


Kiedy rodziłam drugą córkę, wiedziałam już wszystko o żywieniu mamy karmiącej. Miałam jednak ogromny stres przed tym, czy karmienie piersią nam się uda, czy dam radę stawić czoła temu wyzwaniu. Bo co do tego, że jest to ogromne wyzwanie, nie mam żadnych wątpliwości. Zapisałam się więc do kilku grup wsparcia na Facebooku, w których mamy dzieliły się swoimi doświadczeniami w kwestii karmienia niemowląt i dzieci starszych. I choć spora część kobiet była świadoma, że w okresie laktacji nie trzeba stosować restrykcji żywieniowych, niemal taka sama grupa ograniczała wiele pokarmów w swojej diecie.

Źródłem takich zaleceń byli często członkowie rodziny, znajomi, ale również portale internetowe, a nawet lekarze czy położne. Z każdym dniem byłam coraz bardziej wzburzona, kiedy widziałam screeny wypisów ze szpitala z długimi listami produktów rzekomo zakazanych w diecie mamy karmiącej. Ostatecznie postanowiłam napisać o tym pracę magisterską, jednocześnie rozpoczynając krucjatę przeciwko tak zwanej diecie matki karmiącej. Założyłam grupę na Facebooku – Zdrowe Żywienie dla Mamy i Dziecka (link otworzy się w nowej karcie), na której postanowiłam dzielić się aktualną, rzetelną wiedzą na  temat żywienia. Z każdym dniem zgłaszało się do mnie coraz więcej mam z pytaniem: co można, a czego nie można jeść w trakcie karmienia piersią?

Z przeprowadzonych w ostatnich latach badań wynika, że mamy o wiele za często stosują różnego rodzaju eliminacje, czasem nawet wykluczając całe grupy produktów. Dzieje się tak niekiedy z zalecenia lekarza, położnej, czasem pod naciskiem członków rodziny czy koleżanek. Ale czasem mam wrażenie, że mamy same sobie narzucają takie restrykcje, zupełnie bezpodstawnie umęczając się monodietą… tak jakby sam poród i początki macierzyństwa nie były wystarczającą katorgą ;-).

Dieta matki karmiącej - czy isnieje?
Z badań wynika, że mamy karmiące o wiele za często stosują restrykcje żywieniowe.

Czy dieta matki karmiącej powinna być lekkostrawna?


Jednym z najczęściej spotykanych zaleceń jest stosowanie diety lekkostrawnej w pierwszych miesiącach życia dziecka. Mamy karmiące, stosujące się do tej zasady, unikają wszystkiego, co może być ciężkostrawne. A więc nie tylko smażonych, tłustych i obfitych posiłków, ale również surowych warzyw, owoców, roślin strączkowych, warzyw kapustnych, produktów pełnoziarnistych, itd. Nie ma to najmniejszego sensu i zaraz powiem Ci dlaczego. Po pierwsze – to, co może być ciężkostrawne dla Ciebie, z całą pewnością nie zaszkodzi Twojemu dziecku. Składniki odpowiedzialne za „ciężkostrawność” i uczucie wzdęcia rozkładają się w Twoich jelitach (lub się nie rozkładają i zostają wydalone). Nie przedostają się do krwi, a co za tym idzie, również do mleka, które pije Twoje dziecko.

To, co może być ciężkostrawne dla Ciebie, z całą pewnością nie zaszkodzi Twojemu dziecku.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Po drugie – rezygnując z tak dużej grupy produktów uznawanych za potencjalnie ciężkostrawne, pozbawiasz się szeregu witamin, związków mineralnych, a także błonnika, niezbędnego dla rozwoju Twojej mikrobioty jelitowej. A dobry stan mikrobioty jest ważny, bo od niego zależy rodzaj bakterii, które przekazujesz swojemu dziecku wraz z mlekiem. W końcu po trzecie – organizm trudniej trawi pokarmy, do których nie jest przyzwyczajony. A więc jeżeli kalafior, fasola i kapusta kiszona staną się stałym elementem Twojej diety, wkrótce przestaną być dla Ciebie ciężkostrawne. Staną się natomiast cenną pożywką dla korzystnych mikroorganizmów mieszkających w Twoich jelitach :-).

A kiedy dieta lekkostrawna ma sens? Jeżeli masz za sobą ciężki poród (no dobra, prawie każdy poród jest ciężki, ale mam tu na myśli takie ekstremalne przeżycia). Jeżeli poród był powikłany lub rozwiązany operacyjne (cesarskie cięcie), możesz potrzebować więcej czasu, aby dojść do siebie. Wtedy można rozważyć wprowadzenie diety lekkostrawnej na ten pierwszy okres po porodzie, aby organizm zużywał więcej energii na regenerację zamiast na trawienie. W takich sytuacjach dieta lekkostrawna może mieć sens. Ale to jest tylko takie moje przemyślenie, natomiast oficjalnie nie ma takich zaleceń. Dieta mamy, która nie ma żadnych chorób towarzyszących, powinna być zgodna z zaleceniami dla populacji ogólnej. Z uwzględnieniem zwiększonego zapotrzebowania na niektóre składniki odżywcze, ale o tym napiszę w osobnym artykule.

Dieta mamy, która nie ma żadnych chorób towarzyszących, powinna być zgodna z zaleceniami dla populacji ogólnej.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Warzywa strączkowe a karmienie piersią


Jedną z najczęściej eliminowanych grup produktów w diecie matki karmiącej są rośliny strączkowe. My w ogóle za mało jemy strączków. Wykluczając je zaś całkowicie, pozbawiamy się szeregu witamin i składników mineralnych, których źródłem są te warzywa.

Dlaczego mamy karmiące unikają warzyw strączkowych? Z tego samego powodu, co kapusty, cebuli, kalafiora czy razowego pieczywa. Są ciężkostrawne i mogą powodować dolegliwości trawienne… Z tym że nie u dziecka, a u mamy ;-). Substancje gazotwórcze, będące przyczyną ewentualnego dyskomfortu jelitowego, nie przechodzą do krwi, a więc próżno ich szukać również w matczynym mleku. Jeżeli więc mama nie ma żadnych dolegliwości trawiennych po zjedzeniu strączków czy kapusty, może śmiało je jeść. A jeżeli ma? Prawdopodobnie wynika to ze składu mikrobioty jelitowej, która nie jest przyzwyczajona do tego typu pokarmów. Nawet wtedy nie należy ich jednak wykluczać całkowicie, tylko wprowadzać stopniowo, w małych ilościach, aż do nabycia tolerancji.

Substancje gazotwórcze, będące przyczyną ewentualnego dyskomfortu jelitowego, nie przechodzą do krwi, a więc próżno ich szukać również w matczynym mleku.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Jeśli zaś chodzi o owoce i warzywa, to według zaleceń niektórych oddziałów położniczych, w ogóle nie powinno się jeść ich na surowo. Dlaczego? Bo będą fermentować i powodować wzdęcia u malucha. Spośród tych nielicznych, które są dozwolone, należy spożywać tylko te dojrzałe, obrane ze skórki, a najlepiej poddane obróbce termicznej. Co ja o tym myślę? Kolejna bzdura.

Czy podczas karmienia piersią jesteśmy skazane na takie posiłki?

Czy podczas karmienia piersią należy unikać nabiału?


Z przeprowadzonego przeze mnie badania na 745 karmiących mamach wynika, że spośród pokarmów potencjalnie alergennych najczęściej eliminowaną grupą jest nabiał. Dlaczego tak się dzieje?

Białka mleka są rzeczywiście najczęściej występującym u dzieci alergenem. A wiesz, jak często występują? U ok. 4,5% polskich niemowląt. Jeżeli ograniczymy to do niemowląt karmionych wyłącznie mlekiem mamy, będzie to nie więcej niż 2% niemowląt.

Tymczasem nawet 18% mam rezygnuje ze spożywania produktów mlecznych w okresie karmienia piersią. I mimo, że produkty mleczne wykazują szereg prozdrowotnych właściwości to nie byłoby w tym nic złego. Wszak nie trzeba ich jeść, żeby dostarczyć sobie odpowiedniej ilości składników odżywczych. W końcu weganie jakoś sobie radzą, prawda? Problem w tym, że zaleceniu odstawienia mleka rzadko kiedy towarzyszy informacja czym to mleko zastąpić, aby zapobiec wystąpieniu ewentualnych niedoborów. Najbardziej problematyczny w tym wypadku jest wapń, którego źródłem są produkty nabiałowe. Wapń można dostarczyć również ze źródeł roślinnych, trzeba tylko wiedzieć z jakich i w jaki sposób. Czy mama dostaje taką informację wraz z zaleceniem wprowadzenia diety eliminacyjnej? Z moich obserwacji wynika, że nie. Ale może masz inne doświadczenia? Jeśli tak, to napisz w komentarzu swoją opinię, chętnie zmienię zdanie na ten temat :-).

Nawet 18% mam rezygnuje ze spożywania produktów mlecznych w okresie karmienia piersią.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Czy podczas karmienia piersią można jeść sery pleśniowe?


Skoro już jesteśmy przy nabiale, warto poruszyć jeszcze jedną kwestię, nie związaną już bezpośrednio z alergią. Wiele mam, ze względu na karmienie piersią, rezygnuje z serów pleśniowych. Spowodowane jest to zapewne faktem, że sery pleśniowe, produkowane z niepasteryzowanego mleka, są produktem zakazanym w okresie ciąży. Mleko niepasteryzowane jest produktem surowym, i jako taki niesie ze sobą ryzyko zakażenia mikrobiologicznego. Jest to niebezpieczne dla rozwijającego się w łonie mamy dziecka. Natomiast w okresie karmienia piersią takie ryzyko już nie występuje. Pomijając fakt, że większość ogólnodostępnych w sklepach produktów bazuje raczej na mleku pasteryzowanym. Tak jest łatwiej dla producenta i bezpieczniej dla konsumenta :-). Natomiast zdarzają się wyjątki i jeśli ser wytworzony został z mleka surowego, taka informacja jest zawsze podana na etykiecie opakowania.

Podsumowując ten wątek – karmiąc piersią możesz spokojnie spożywać sery pleśniowe, zarówno te pasteryzowane, jak i niepasteryzowane. Podobna zasada dotyczy sushi, tatara, miodu i innych surowych produktów żywnościowych. Ryzyko ewentualnego zakażenia ponosisz Ty, ale nie Twoje dziecko.

Czy unikanie alergenów w diecie matki karmiącej ma sens?


Mamy karmiące unikają również wielu owoców, takich jak cytrusy, jabłka czy truskawki, ze względu na ich potencjalną alergenność. Słyszałam też opinie, jakoby owoce drobnopestkowe miały być niewskazane w diecie mamy, ze względu na fakt, iż mogłyby zatykać kanaliki mleczne. Wspominam o tym jednak jedynie jak o folklorystycznej ciekawostce ;-). Trudno mi sobie wyobrazić, że w dzisiejszych czasach ktoś mógłby jeszcze dawać wiarę podobnym teoriom.

Rzadko zdarza się, że dziecko rzeczywiście reaguje nadwrażliwością na niektóre owoce spożyte przez mamę. Może to teoretycznie wynikać z alergii na białka w nich występujące, ale częściej przyczyną reakcji są środki chemiczne stosowane zarówno w uprawie, jak i podczas transportu, dla przedłużenia trwałości. Zwłaszcza cytrusy muszą przebyć długą drogę, zanim trafią na nasze stoły, dlatego nie zalecałabym ich jako podstawę diety. No, chyba że mieszkasz w Grecji albo w Hiszpanii… W Hiszpanii na przykład – kolejna ciekawostka – pomarańcze są jednym z pierwszych produktów, które mamy podają swoim dzieciom na początku rozszerzania diety.

Częstszą przyczyną nadwrażliwości na niektóre owoce są środki chemiczne stosowane w ich uprawie i podczas transportu niż rzeczywista alergia na białka w nich występujące.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Innymi produktami eliminowanymi z diety ze względu na potencjalne ryzyko alergii są jaja, orzechy, ryby, gluten, kakao, miód, soja….. Nadwrażliwość na te produkty występuje jednak znacznie rzadziej niż na białka mleka krowiego (a to było mniej niż 2% niemowląt, pamiętasz?) i absolutnie nie ma wskazań do ich eliminacji z diety mamy. Chyba, że Twoje dziecko ewidentnie źle reaguje na jakiś konkretny produkt. Wtedy ewentualna, okresowa dieta eliminacyjna może mieć sens dla celów diagnostycznych. Ale nigdy nie eliminujemy żadnych alergenów „na wszelki wypadek”.

Alergie u dzieci karmionych piersią występują naprawdę rzadko.

Ostre przyprawy w okresie laktacji


Wiele kobiet rezygnuje ze stosowania intensywnych przypraw już w okresie ciąży, odbierając sobie możliwość czerpania wrażeń smakowych ze spożywanych posiłków. W okresie karmienia piersią pikantne potrawy są odradzane, ponieważ mogą zmieniać smak mleka, wywoływać kolki oraz odparzać pupkę niemowlaka. Owszem, przyprawy czy produkty o intensywnym smaku i aromacie mogą wpływać na smak mleka, ale nie ma w tym nic złego. Wykazano bowiem, że im więcej smaków dziecko pozna w okresie życia płodowego oraz karmienia piersią, tym chętniej będzie próbowało nowych produktów w czasie rozszerzania diety. Różnorodna dieta mamy może więc przynieść jedynie korzyści dla obojga. Co do kolek natomiast, no cóż… Podobnie jak cebula, kapusta i fasola, przyprawy nie przenikają do mleka mamy, nie mają właściwości przeczyszczających czy odparzających oraz nie powodują kolek u dziecka.

Im więcej smaków dziecko pozna w okresie życia płodowego oraz karmienia piersią, tym chętniej będzie próbowało nowych produktów w czasie rozszerzania diety.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Smażone potrawy a dieta matki karmiącej.


Potrawy smażone nie należą do najzdrowszych. Zwłaszcza te w panierce, w którą wsiąka przetworzony tłuszcz. Finalnie zjadasz go więc więcej niż ilość, którą zjadłabyś z kotletem bez panierki lub upieczonym bez tłuszczu. Długotrwałe smażenie będzie też zwiększało zawartość izomerów trans kwasów tłuszczowych. Tak, wiem, że to skomplikowanie brzmi, więc zapamiętaj tylko, że transów należy unikać 😉 Ich głównym źródłem jest żywność wysokoprzetworzona i właśnie potrawy długo smażone. Duża podaż kwasów tłuszczowych trans w diecie mamy ma niekorzystny wpływ na profil tłuszczowy jej mleka. Ale jeżeli masz bardzo wielką ochotę na schabowego to ja nie widzę przeciwwskazań. Jeśli poza tym Twoja dieta na co dzień jest racjonalna i zróżnicowana, możesz śmiało pozwolić sobie od czasu do czasu na jakieś odstępstwo. Moim skromnym zdaniem o wiele większe ryzyko dla karmionego niemowlaka niesie stres i frustracja mamy poddającej się restrykcjom żywieniowym niż to, że dany pokarm rzeczywiście wpłynie negatywnie na dziecko czy na laktację.

Duża podaż kwasów tłuszczowych trans w diecie mamy ma niekorzystny wpływ na profil tłuszczowy jej mleka.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Jak widzisz, eliminując wymienione produkty z jadłospisu, niewiele zostaje nam wartościowej żywności w diecie. I ja się wcale nie dziwię, że mamy ostatecznie karmią piersią krócej niż sobie założyły. Poza bezsprzecznym ryzykiem licznych niedoborów w organizmie mamy, tak restrykcyjna dieta działa na niekorzyść samej laktacji. Mama głodna to mama zestresowana. Stres może powodować problemy z wypływem mleka. Duże restrykcje mogą natomiast przyczyniać się do przedwczesnej rezygnacji z karmienia piersią na rzecz powrotu do „normalnego” żywienia.

Bigos to może nie jest najzdrowszy posiłek, ale nie musisz obawiać się, że zaszkodzi on Twojemu dziecku, jeśli tylko Ty go zjesz ;-).

#karmiejemwszystko – co na to dietetyk?


Po drugiej stronie barykady stoją mamy, które uważają, że w diecie mamy karmiącej nie powinno być żadnych ograniczeń. Warto wspomnieć o akcji #karmiejemwszystko, rozpowszechnionej w sieci w ostatnich latach. Przedsięwzięcie miało na celu popularyzowanie zdrowego żywienia podczas karmienia piersią i obalanie zakorzenionych od lat w społeczeństwie laktacyjnych mitów. Sama chętnie promowałam tę akcję i uważam, że zrobiła ona wiele dobrego. Dzięki niej coraz więcej osób usłyszało, że mama karmiąca nie musi poddawać się restrykcyjnej diecie i rezygnować z ulubionych potraw. Z drugiej jednak strony, pole do interpretacji tego sloganu jest duże. Odbierając go dosłownie, można uznać, że podczas karmienia piersią można naprawdę jeść i pić wszystko bez ograniczeń. Włączając to żywność wysokoprzetworzoną, fast-foody, a nawet alkohol. Podczas zbierania materiałów do mojej pracy magisterskiej natrafiłam na tego typu wypowiedzi: 

mi już do szpitala mąż dowoził BigMaca z frytkami, miny personelu – bezcenne

przez cały okres karmienia żywiłam się słodyczami w ogromnych ilościach, a dziecku nic nie było, karmiłam 15 miesięcy

Wśród wielu mam, które uległy wpływowi akcji #karmiejemwszystko panuje przekonanie, że nie ma diety matki karmiącej; że tylko alergeny przechodzą do mleka lub też, że można spożywać wszystko poza używkami. Nie jest to do końca prawda. Owszem, bezpodstawne eliminacje są niepotrzebne i mogą być szkodliwe tak dla organizmu mamy, jak i dla samego procesu laktacji. Warto jednak podkreślić, że dieta w czasie karmienia piersią, jak i poza tym szczególnym okresem, powinna być przede wszystkim zdrowa i zbilansowana. Powinna bazować na świeżych, nieprzetworzonych produktach, sezonowych i regionalnych. Wbrew pozorom to nie jest bez znaczenia, co spożywamy w tym okresie.

#kamiejemwszystko - czy należy traktować to dosłownie?
Czy podczas karmienia piersią naprawdę można jeść wszystko?

Podsumowanie


Podsumowując, z aktualnego stanu wiedzy wynika, że dieta mamy karmiącej nie ma wpływu na ryzyko wystąpienia kolki niemowlęcej czy jakichkolwiek dolegliwości trawiennych u maluszka. Układ pokarmowy noworodka dopiero uczy się funkcjonowania w środowisku zewnętrznym i nowego sposobu pobierania pokarmu. Dolegliwości trawienne są więc nieodzowną częścią początkowego okresu życia. Profilaktyczne unikanie alergenów nie zmniejsza ryzyka nadwrażliwości pokarmowych, a wręcz przeciwnie – może je zwiększać. Inna sprawa, jeżeli dziecko już ma alergię, ale to już jest temat na nowy artykuł. Z drugiej jednak strony nie jest tak, że mama karmiąca może jeść i pić absolutnie wszystko. Dieta mamy powinna bazować na produktach zdrowych i nieprzetworzonych. We wszystkim należy zachować umiar.

A jakie jest Twoje zdanie? Czy podczas karmienia piersią rezygnowałaś z jakichś konkretnych produktów? Czy spotkałaś się z jakimiś dziwnymi zaleceniami w szpitalu, u lekarza albo wśród znajomych? Jestem tego bardzo ciekawa i zachęcam do dyskusji w komentarzach oraz na grupie.

Jeżeli chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami na temat żywienia mamy i dziecka, zajrzyj do naszej grupy na Facebooku Zdrowe Żywienie dla Mamy i Dziecka.

Ten artykuł możesz odsłuchać również w wersji audio, rozszerzonej o moje osobiste przemyślenia. Zasubskrybuj mój podcast, aby nie przegapić nowych odcinków.

Jeżeli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy i inspirujący, udostępnij go swoim znajomym (używając poniższych ikonek). Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób zainteresowanych dietetyką i żywieniem od strony praktycznej. Dziękuję 🙂

Similar Posts

One thought on “Dieta matki karmiącej vs #karmiejemwszystko – co na to dietetyk?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *