#WKUCHNI

Thermomix czy Lidlomix? – jedyna taka analiza w sieci!

Thermomix czy Lidlomix
Czas czytania 20 minut

Czy warto kupić Thermorobota? Thermomix czy Lidlomix, a może coś innego?

Nie będę pisać od podstaw, czym jest Thermomix, Lidlomix czy inne roboty tego typu, ani jakie mają funkcje. Jeżeli bowiem trafiłaś na ten artykuł to prawdopodobnie rozważasz już zakup któregoś z dostępnych na rynku urządzeń. Wiesz więc doskonale co to za maszyna, bo zrobiłaś wnikliwy research w sieci. Natomiast tym, czego szukasz tutaj, jest obiektywne podsumowanie wad i zalet oraz porównanie z innymi robotami. Trafiając na tę stronę, chcesz odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie – czy warto kupić Thermomixa lub inne urządzenie tego typu? Jestem przekonana, że mój artykuł pomoże Ci podjąć decyzję.

Czego się dowiesz z tego artykułu:

1. Czy warto kupić Thermomix – moja historia

2. Czy Thermomix ma jakieś wady?

3. Co to jest Cookidoo?

4. Czy to prawda, że…

decydując się na zakup Thermomixa naprawdę nie będziesz już potrzebować żadnych innych urządzeń?

posiłki przygotowane w Thermorobocie są zdrowsze?

w Thermomikserze zawsze wszystko się udaje?

….z Thermomixem nauczysz się gotować?

w Thermomiksie gotuje się szybciej?

5. Gotowanie z dziećmi

6. Który model wybrać? TM5 czy TM6?

7. Podsumowanie

Thermomix czy Lidlomix
Thermomix czy Lidlomix – co wybrać?

Czy warto kupić Thermomix – moja historia


Thermomix zawsze był dla mnie symbolem luksusu i statusu materialnego, takim trochę gadżetem dla szpanu. Jeśli ktoś ze znajomych posiadał to urządzenie, obowiązkowo zachwycał się nim i namawiał osoby z otoczenia do zakupu. Nierzadko zresztą z powodzeniem.

Ja natomiast jestem takim typem człowieka, który z reguły działa na przekór społecznym trendom. Długo więc wzbraniałam się przed ideą posiadania robota kuchennego w cenie małego auta. Do zakupu tego urządzenia namawiał mnie mój partner, ja jednak wciąż byłam bardzo sceptyczna. Wiadomo, że sporą barierę psychologiczną stanowiła cena. Nie byłam pewna, czy jest ona adekwatna (i szczerze mówiąc, nadal nie jestem, ale o tym później). Poza tym, wyłożenie na stół ot tak, 5000 PLN czy też ponad €1000, stanowiło przerażającą perspektywę. Na szczęście, istnieje również możliwość zakupu na raty, niekiedy nawet z zerowym oprocentowaniem, warto więc z takiej promocji skorzystać. Oczywiście tylko wówczas, jeśli jesteś przekonana, że wielofunkcyjny robot kuchenny jest Ci absolutnie niezbędny ;-).

Kiedy zakup Thermomixa stał się dla nas realny, usiadłam do Internetu w poszukiwaniu wszelkich negatywnych opinii oraz możliwości okazyjnego zakupu. Po przeprowadzeniu wnikliwego researchu miałam już przygotowaną pełną listę niewygodnych pytań. Ku niemałemu zaskoczeniu przedstawicielki, która odwiedziła nasze skromne progi. Pamiętam, że jeszcze w trakcie prezentacji byłam dość sceptycznie nastawiona. Najgorsze okazało się dla mnie jednak to, że dość długo trzeba było czekać na dostawę sprzętu. Nie mogłam sobie tak po prostu wejść do sklepu i zabrać urządzenia ze sobą do domu. Nie ukrywam, że stanowiło to swego rodzaju dyskomfort, bo w końcu klient płaci, klient wymaga, prawda?

W czym Thermomix jest lepszy od naszego poprzedniego robota?


Jednym z naszych wcześniejszych gwiazdkowych prezentów był inny wielofunkcyjny robot kuchenny – Kenwood Multione. Nie pamiętam ile dokładnie on wtedy kosztował, ale na pewno nieporównywalnie mniej niż Thermomix.  No, ale też nie była to maszyna gotująca, tylko po prostu robot planetarny z różnymi dostawkami. Posiadał misę do wyrabiania ciasta, końcówki do ubijania kremów, maszynkę do mielenia mięsa, szklany blender kielichowy oraz malakser. Dzięki niemu zaczęłam piec własny chleb oraz jeść więcej surówek. Malakser był dodatkowo wyposażony w tarcze z tarkami o różnej grubości oczek. Dzięki nim można było zetrzeć warzywa jak na tradycyjnej tarce lub pokroić je w plasterki. Tego najbardziej mi w Thermomiksie brakuje…

Byłam bardzo zadowolona z naszego dotychczasowego urządzenia, w zasadzie niczego mi w nim nie brakowało, poza jedną zasadniczą funkcją…

DIETOTERAPIAWEB.COM

Byłam bardzo zadowolona z naszego Kenwooda, w zasadzie niczego mi w nim nie brakowało, poza jedną zasadniczą funkcją… A mianowicie, funkcją gotowania. Niby nic, ale kiedy w domu pojawił się kolejny noworodek, przypalone kasze i wylane na kuchenkę zupy stały się moją codziennością.

Główne zalety Thermomixa


Główną zaletą Thermomixa, która zaważyła na decyzji o jego zakupie, była przede wszystkim funkcja gotowania. Moja młodsza córka miała wtedy pół roku i nieustannie na mnie wisiała. Jeżeli więc coś gotowałam, musiały to być potrawy, które dało się przygotować jedną ręką i w ciągu dosłownie kilku minut. W innym wypadku gotowanie groziło katastrofą. Noże, znajdujące się wewnątrz Thermomixa (jak i innych robotów gotujących), w czasie podgrzewania przestawiają się na obroty wsteczne. Działają wtedy jak mieszadło, które pracuje nieustannie podczas gotowania. Dlatego nie ma ryzyka, że o czymś zapomnisz, coś Ci się przypali albo wykipi. Po zakończonym procesie gotowania urządzenie po prostu się wyłącza. Jak dla mnie to jest jego największa zaleta. Przydatna zwłaszcza dla świeżo upieczonych mam, które chciałyby żywić się czymś więcej niż tylko kanapkami zostawionymi w lodówce przez męża.

Dla osób, które zwracają uwagę na ładny wygląd i estetykę używanych sprzętów, atutem będzie naprawdę dopracowany design Thermomixa. Dla mnie w zasadzie nie ma to aż tak dużego znaczenia, gdyż jestem osobą do bólu praktyczną. Jeżeli więc miałabym do wyboru urządzenie o tych samych funkcjach, ale brzydsze, za to na przykład o połowę tańsze, prawdopodobnie nie zastanawiałabym się zbyt długo. Ale dla kogoś innego estetyczne wykonanie może być istotnym argumentem.

Czy Thermomix ma jakieś wady?


Kiedy planowałam napisać ten artykuł, stworzyłam sobie w głowie pewien schemat. Wydawało mi się, że to będą raczej peany na cześć tego przełomowego urządzenia. Ale ponieważ chciałam podejść do tego profesjonalnie, zaczęłam od porządnego researchu. Przeczytałam strony producentów, fora użytkowników, opinie kupujących… Na koniec przeprowadziłam jeszcze małe badanie opinii publicznej wśród mojej społeczności na Facebooku i na Instagramie. Dzięki temu zdobyłam wiele cennych informacji. Część z nich miałam gdzieś z tyłu głowy, ale o nich zapomniałam.  Niniejszy tekst wyglądałby zatem całkiem inaczej, gdyby nie ten mój research.

Thermomix czy Lidlomix? Koszty Thermorobotów


Cena Thermomixa jest stosunkowo wysoka, a dla niektórych osób wręcz zaporowa. Myślę, że gdyby nie możliwość spłaty ratalnej, pewnie nie zdecydowalibyśmy się na jego zakup, a na pewno nie tak szybko. Nie dziwię się więc osobom, które te koszty przerażają, zwłaszcza tym, które mieszkają w Polsce. 1000 euro brzmi jednak nieco lepiej niż niemal 5000 złotych ;-). Z drugiej strony, wysoka cena może świadczyć o wysokiej jakości produktu, o jego elitarności i prestiżu jego posiadacza. Tak właśnie działa marketing dóbr luksusowych. Płacimy tutaj głównie za patent, za markę, za wizję, a także za prowizję dla przedstawiciela. Serio, to nie nie musiałoby aż tyle kosztować. Pytanie tylko, czy istnieje na rynku jakakolwiek alternatywa?

Wysoka cena może świadczyć o wysokiej jakości produktu, o jego elitarności i prestiżu jego posiadacza. Tak właśnie działa marketing dóbr luksusowych.

DIETOTERAPIA.WEB

Kiedy kupowaliśmy Thermomixa ponad 2 lata temu, alternatywne roboty, które braliśmy pod uwagę, ustępowały mu pod względem funkcjonalności. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na urządzenie firmy Vorwerk. Teraz jednak konkurencyjne firmy prześcigają się we wprowadzaniu usprawnień i na pewno wybór jest znacznie szerszy niż przed kilkoma laty.

Przedział cenowy dostępnych aktualnie na rynku Thermorobotów jest dość szeroki. Od ok. €250 za urządzenie od MEDIONA (chyba najtańsze na rynku, poprawcie mnie, jeśli się mylę); przez ok. €400 za najnowszy model Lidlomixa (dostępnego jedynie okresowo w sprzedaży); do ok. €800 za maszyny Kohersen Mycook oraz KitchenAid Cook i ok. €1000 za Tefala. Najdroższe na rynku urządzenia dorównują ceną, a nawet przewyższają tak zwanego „oryginalnego” Thermomixa. Mam tu na myśli zwłaszcza Multicooker od Kenwooda, którego koszt waha się w granicach €1500, w zależności od wybranego zestawu.

Thermomix czy Lidlomix? Serwis Thermorobotów


Niedawno zorientowałam się, że właśnie stuknęły nam 2 lata z Thermomixem. Natychmiast zapaliła mi się w głowie lampka alarmowa, że teraz coś powinno się zacząć psuć. Naczytałam się oczywiście wielu smutnych historii użytkowników, którym chwilę po zakończeniu gwarancji sprzęt zaczął szwankować. Jednak osobiście nie znam żadnej takiej osoby.

Jeżeli zaś chodzi o Thermoroboty innych firm to np. w Monsieur Cuisine Connect (Lidlomix), przy zbyt dużych obciążeniach pęka sprzęgiełko. Można je jednak bez problemu samodzielnie wymienić. Kupowanie AGD w Lidlu ma też tę zaletę, że w razie awarii czy usterek zawsze można urządzenie zwrócić. Bez zbędnych formalności, jakie pojawiają się nierzadko w przypadku markowych sprzętów. Dodatkową zaletą Lidlomixa jest też dłuższa, bo aż 3-letnia gwarancja. Pozostałe roboty są objęte z reguły (choć nie sprawdzałam wszystkich) standardową, 2-letnią gwarancją, którą ewentualnie za dodatkową opłatą można przedłużyć.

Kupowanie AGD w Lidlu ma tę zaletę, że w razie awarii można urządzenie zwrócić bez zbędnych formalności.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Nie wiem niestety, jak wygląda awaryjność pozostałych Multicookerów. Największe narzekania odnośnie do obsługi serwisowej słyszałam ze strony użytkowników tzw. „Biedromixa”. Natomiast myślę, że urządzenia z wyższej półki będą miały podobną wytrzymałość. W końcu, w większości przypadków różnią się jedynie detalami.

Thermomix czy Lidlomix? Hałas podczas gotowania


Nie będzie przesadą jeżeli napiszę, że Thermomix jest urządzeniem dość hałaśliwym. Z tym, że ta maszyna ma ogromną moc, nie może więc zachowywać się cicho. Maksymalna liczba obrotów na minutę wynosi 10 700, możesz to sobie wyobrazić? Robot doskonale radzi sobie z blendowaniem mrożonych owoców, siekaniem mięsa, orzechów, kostek lodu a nawet mieleniem ziaren zbóż na mąkę.  

Monsieur Cuisine Connect (Lidlomix) ma niższe obroty niż Thermomix. W związku z tym blendowanie czy mielenie czegokolwiek trwa w nim odrobinę dłużej. Natomiast zadowolone użytkowniczki zapewniają, że również to urządzenie radzi sobie z mieleniem zbóż czy mrożonych owoców. Myślę, że we wszystkich blenderach o podobnej mocy ta funkcja będzie działała bez zarzutu.  

Domowa mąka z Thermomixa
Kiedy zabraknie mi mąki, wrzucam do Thermomixa szklankę płatków owsianych i za 20 sekund już mam mąkę.

Multicookery, zarówno Thermomix, jak i Lidlomix, wydają również dźwięki podczas gotowania. Dzięki wspaniałemu wynalazkowi, jakim są obroty wsteczne, gotowanie zupy, sosu czy gulaszu nie wymaga naszego udziału. Nie trzeba stać nad garnkiem i mieszać co chwila, żeby się nie przypaliło. Te potrawy po prostu mieszają się same i robią to nieustannie, stąd właśnie wspomniane dźwięki. Na pewno jest to nieco głośniejsze niż gotowanie w tradycyjnym garnku na kuchence, no ale coś za coś. Nie jest to hałas, którego nie dałoby się znieść. Może przy nim spać niemowlak, więc myślę że jest to niska cena za możliwość opuszczenia kuchni na czas gotowania.

Thermomix czy Lidlomix? Inne dźwięki wydawane przez urządzenie


Trzeci rodzaj dźwięków wydawanych przez większość robotów gotujących wydaje się wielu użytkownikom najbardziej kłopotliwy. Jest to melodyjka wygrywana po zakończeniu każdego etapu gotowania. Zanim kupiliśmy Thermomixa, przeglądałam na YouTube filmiki prezentujące jego użycie. I muszę przyznać, że ten specyficzny dźwięk okazał się na tyle irytujący, że stanowił silny argument przeciw zakupowi urządzenia. Niestety, zarówno Thermomix, jak i Lidlomix sygnalizują w ten sposób zakończenie gotowania.

Na szczęście, w nowszych modelach – TM5 i TM6, istnieje możliwość regulacji czasu trwania i głośności efektów dźwiękowych. Wiele osób nie jest tego świadoma. Przykładowo, niektóre z Dziewczyn z naszej grupy na Facebooku dowiedziały się o tym dopiero w trakcie naszej dyskusji na temat wad i zalet zaawansowanych robotów kuchennych. Myślę, że jest to ważna informacja, zwłaszcza dla świeżo upieczonych Mam. Kiedy niemowlę śpi w pobliżu lub akurat karmimy je piersią to taki nagły, głośny sygnał może wyrwać je ze snu. Warto więc wiedzieć, w jaki sposób te dźwięki modyfikować. Dlatego zaraz wstawię Wam zdjęcie, na którym pokazuję, jak i gdzie w ustawieniach można to zmienić.

Thermomix czy Lidlomix? Ważenie produktów


Waga w TM5 (ten model Thermomixa posiadam aktualnie w swojej kuchni) nie jest niestety idealna… Jej niewątpliwą zaletą jest fakt, że jest już wbudowana w urządzenie. Nie musimy więc wszystkich produktów ważyć osobno, zanim dodamy je do garnka. Wsypując kolejne składniki wystarczy zresetować wagę i dzięki temu dokładnie widzimy ile czego dodaliśmy. No właśnie, czy dokładnie? Po pierwsze, precyzyjność wagi jest w dużej mierze zależna od powierzchni, na której znajduje się urządzenie. Wystarczy, że Thermomix stoi trochę krzywo lub coś się dostanie pod przyssawki, i już waga może przekłamywać rzeczywistość. Podobno w nowszych modelach Thermomix oraz MCC (Lidlomix) nie ma takiego ryzyka, gdyż w nich wagi są bardziej stabilne. Podobno.

Innym minusem jest fakt, że dokładność wagi wynosi jedynie 5 g. Zarówno w urządzeniu Thermomix, jak i w Monsieur Cuisine Connect (Lidlomix). Dla statystycznego użytkownika nie powinno to stanowić problemu. Ja jednak nie jestem statystycznym użytkownikiem. Jestem dietetykiem ;-). Kiedy więc tworzę autorskie przepisy do moich jadłospisów, zależy mi na dużej dokładności w kwestii gramatury. W przypadku takich produktów, jak kasze, mięso czy warzywa, nie ma aż takiego znaczenia, czy dodamy kilka gramów więcej/mniej. Natomiast już przy takich składnikach jak oleje, cukier, majonez czy sól 5 g robi dużą różnicę. Zwłaszcza w przypadku przepisów na różnego rodzaju desery czy wypieki. Niekiedy waga pokazuje więc 5 g, a po chwili 10 g i to bywa frustrujące. Zdarza się więc, że w przypadku tych problematycznych składników używam tradycyjnej wagi kuchennej, która jest znacznie dokładniejsza. Niestety.

Dobra wiadomość jest taka, że nowy model Thermomixa TM6, wyposażony jest w wagę  o dokładności co do 1 g. I takie rozwiązanie już by mnie o wiele bardziej satysfakcjonowało.

Thermomix czy Lidlomix? Gabaryty Thermorobotów


To prawda, że Thermomix, jak i Lidlomix oraz pozostałe urządzenia tego typu zajmują sporo miejsca na blacie. Bo raczej trzeba trzymać je na blacie. Są zbyt ciężkie i toporne, aby przechowywać je w szafce i za każdym razem wyjmować. Chociaż i takie przypadki znam (to są te nieliczne przypadki, które zakupiły sprzęt i rzadko z niego korzystają). Z drugiej strony – blender, parowar, malakser, młynek do mięsa, młynek do kawy czy co tam jeszcze jest niezbędne w kuchni, zajmują w szafkach jeszcze więcej miejsca.

Oczywiście, wszystko zależy od potrzeb. Jedni co niedziela serwują na obiad pierogi ruskie, inni mielone, a jeszcze inni wychodzą do restauracji. Ja – poza Thermomiksem – korzystam jeszcze tylko ze wspomnianego już młynka do kawy – aby zmielić niewielkie ilości nasion czy orzechów; oraz ze smoothie makera – kiedy przygotowuję jedną porcję koktajlu (ale to głównie w miesiącach wiosenno-letnich). Oba te urządzenia zajmują tyle miejsca co dwie szklanki, więc kompletnie mi to nie przeszkadza. Pozbyłam się wszystkich pozostałych sprzętów.

Thermomix - czy warto
Jedyne sprzęty, jakich potrzebuję oprócz Thermomixa.

Thermomix czy Lidlomix? Pojemność


Ogromnym minusem jest dla mnie pojemność garnka w urządzeniu Thermomix. Zarówno starszy model – TM5, jak i nowszy – TM6, wyposażone są w garnki o pojemności zaledwie 2,2 l. Jest to pojemność wystarczająca do przygotowania obiadu na max. 4-6 porcji. Ja zazwyczaj gotuję na 2 dni, co przy 4-osobowej rodzinie jest trudne do osiągnięcia za jednym podejściem. Co prawda istnieją potrawy, które da się przygotować na większą ilość porcji. Są też specjalne kolekcje przepisów dla większej liczby osób, dedykowane zarówno urządzeniu Thermomix, jak i Lidlomix. Jednak jest ich niewiele.

Najnowszy model Monsieur Cuisine (Lidlomix), posiada garnek o pojemności niemal o 1 litr większej niż ten w Thermomiksie.  Inne Multicookery mogą pochwalić się jeszcze większą pojemnością. Na przykład Tefal i-Companion XL – 4,5 litra czy Kenwood Cooking Chef XL – ponad 6 litrów. Jakkolwiek, w przypadku większej pojemności musimy jednak liczyć się również z większymi gabarytami robota.

Thermomix czy Lidlomix? Inne aspekty


Wysokie obroty powodują nieraz wstrząsy urządzenia i np. wypadnięcie Cook-Key’a z bazy. (O tym, czym jest Cook-Key i do czego służy dowiesz się w akapicie dotyczącym Cookidoo – kliknij tutaj). W nowszym modelu – Thermomix TM6 – ten problem podobno znika, ponieważ to urządzenie jest bardziej stabilne. Przy okazji, z tego samego powodu także waga działa precyzyjniej. W TM5 zdarza się też, że Cook-Key odłącza się samoistnie, co bywa uciążliwe. Wówczas należy zrestartować urządzenie, poczekać aż się włączy, a następnie ponownie je zsynchronizować. To wszystko trwa wprawdzie ok. kilkudziesięciu sekund, ale w dzisiejszych czasach to już jest długo.

Szpatułka oryginalnie dołączona do urządzenia niezupełnie się sprawdza, szczególnie do zbierania resztek potraw z garnka. Bardziej polecam do tego silikonową kopystkę z IKEI, których mam 3 i każdą z nich bardzo kocham. Oryginalna kopystka przydaje się natomiast do mieszania w trakcie miksowania. Dzięki specjalnemu ogranicznikowi, uniemożliwiającemu włożenie narzędzia zbyt głęboko przez otwór w pokrywie, unikniemy ryzyka uszkodzenia kopystki lub noży. Jest także niezbędna do wyjęcia gorącego koszyczka z urządzenia, np. z ugotowanym ryżem. Widziałam, że koszyczki w niektórych innych multicookerach wyposażone są w uchwyty, których Thermomix niestety nie posiada. Wyjęcie koszyczka z garnka jest więc niemożliwe bez oryginalnej kopystki lub podobnego narzędzia z haczykiem.

Niektórzy użytkownicy narzekają również na trudności w myciu urządzenia i dotyczy to zarówno robotów Thermomix, jak i Lidlomix. Wynika to z faktu, iż wiele osób nie jest świadomych, że naczynie miksujące można w kilka sekund rozłożyć na części. Dzięki temu można bardzo dokładnie oczyścić zakamarki noża z resztek jedzenia. Innym fajnym rozwiązaniem jest szczotka z dużą okrągłą końcówką, przypominająca swoim kształtem szczotkę do czyszczenia toalety, tylko w mniejszej wersji ;-). Nie ukrywam, że dla mnie kwestia łatwości i szybkości mycia czegokolwiek jest kluczowa, dlatego tutaj duży plus za to dla Thermomixa.

Jak rozkręcić Thermomix w kilka sekund.

Co to jest cookidoo?


Cookidoo to platforma z przepisami dedykowanymi urządzeniu Thermomix, jednak można je z powodzeniem zaadaptować do innych Multicookerów. Dzięki aplikacji zainstalowanej w smartfonie lub na tablecie, można w łatwy sposób wysyłać wybrane przepisy bezpośrednio do robota. Dzięki temu, przygotowując jakąś potrawę, nie musimy wprowadzać wszystkich ustawień manualnie. Było to konieczne w przypadku starszych modeli Thermomix czy Lidlomix, kiedy to przepisy dostępne były tylko za pośrednictwem dedykowanych tym urządzeniom książek kucharskich.

Po wgraniu przepisu każdy krok konieczny do jego przygotowania jest już zapisany w urządzeniu. Wystarczy postępować zgodnie z instrukcją na wyświetlaczu. Jest to duże ułatwienie nie tylko dla osób, które gotować nie lubią bądź dopiero stawiają swoje pierwsze kulinarne kroki. Jest to też przydatne dla tych, którzy gotują „na raty”, bo na przykład w międzyczasie idą rozwiesić pranie. Albo nakarmić dziecko. Albo nawet po zakupy. W takiej sytuacji łatwo zapomnieć, ile i czego się już do garnka wrzuciło i jaki powinien być kolejny krok. Taki przepis można w dowolnym momencie zatrzymać i kontynuować jego przygotowanie po powrocie.

Ile kosztuje dostęp do Cookidoo?


Korzystanie z Cookidoo jest darmowe dla nowych użytkowników przez pierwsze 6 miesięcy od zakupu Thermomixa. Później należy wykupić abonament. Wiele osób oburza fakt, że przy tak wysokich kosztach zakupu urządzenia, trzeba jeszcze dodatkowo płacić za dostęp do przepisów. Otóż nie trzeba. Można bazować na przepisach podstawowych, które są wbudowane w urządzenie lub korzystać z przepisów udostępnianych przez internautów. Na przykład za pośrednictwem forów internetowych lub grup na Facebooku dedykowanych użytkownikom robotów Thermomix czy Lidlomix. Można korzystać z blogów kulinarnych i dostosowywać przepisy do możliwości swojego multicookera. Można gotować „z głowy”. I w końcu, można zaopatrzyć się w tradycyjne, papierowe książki kucharskie od firmy Vorwerk, z przepisami specjalne dostosowanymi do urządzenia. Koszt jednej takiej książki jest równy – UWAGA – kosztowi rocznego abonamentu na platformie Cookidoo ;-).

Zgadzam się, że dostęp do przepisów powinien być bezpłatny dla użytkowników Thermomixa, natomiast nie jest to koszt wysoki – wynosi ok. 30€ na rok. Przypominam, że tyle samo kosztuje papierowa książka kucharska z kilkudziesięcioma przepisami! Liczba przepisów dostępnych na platformie wynosi 68.000, w tym niemal 4000 w języku polskim (stan na 15.03.21). Co kilka dni pojawiają się też nowe przepisy i kolekcje.

Zalety korzystania z Cookidoo


Dzięki aplikacji możemy sobie zaplanować jadłospis na cały tydzień, a nawet miesiąc. Dodatkowym udogodnieniem jest lista zakupów w wersji online, którą można współdzielić z domownikami. Dla mnie jednak największy atut stanowi dostęp do przepisów z całego świata. I mam tu na myśli nie tylko przepisy dostępne w polskiej wersji językowej, ale również przepisy austriackie, niemieckie, amerykańskie, meksykańskie czy nawet chińskie. W każdym kraju dostępny jest bowiem nieco inny asortyment przepisów i kolekcji.

Prawdopodobnie większość osób zadowoli się tymi 4000 przepisów dostępnych w języku polskim. Natomiast jeżeli ktoś jest tak ambitny jak ja, lubi wyzwania oraz inspiracje, polecam skorzystać z przepisów dostępnych również w innych językach. Być może część osób o tym nie wie, ale wyszukiwarka Cookidoo daje dostęp do wszystkich przepisów z całego świata. Wystarczy w filtrach wyszukiwania wyłączyć język polski. Jak to zrobić, pokazuję na poniższym zdjęciu.

Opis przygotowania potraw jest tak intuicyjny, że nawet nie znając języka można się domyślić, co należy zrobić w danym kroku. Jeżeli jednak pojawi się problem, jednym kliknięciem przetłumaczysz przepis na język polski w przeglądarce internetowej. Taką możliwość daje nam na przykład wtyczka Google Translate, którą możesz pobrać tutaj (link otworzy się w nowej karcie).

Poza pojedynczymi przepisami, w bazie Cookidoo mamy do wyboru gotowe kolekcje, dzięki którym jeszcze łatwiej jest znaleźć interesujące nas przepisy. Zamiast na przykład szukać po hashtagach. „Szybkie obiady”, „Fit desery”, „Wielkanoc”, „Dla alergików” czy „Kuchnia Podhala” to tylko niektóre z kolekcji ułatwiających wyszukiwanie interesujących nas potraw. Możemy też tworzyć swoje własne kolekcje. Podsumowując uważam, że warto jest zapłacić te 10 zł miesięcznie za dostęp do tak wielu udogodnień ;-).

Kolekcje Cookidoo
Kolekcje Cookidoo to zbiory pogrupowanych tematycznie przepisów.

Bazy przepisów w innych modelach Termorobotów


W najnowszym modelu TM6, aplikacja Cookidoo wgrana jest bezpośrednio w urządzenie. Stanowi to zarówno plus, jak i minus. Plus jest taki, że nie potrzebujemy już wtyczki Cook-key, która jest niezbędna w modelu TM5, aby połączyć się z Internetem. Wyświetlacz TM6 jest znacznie większy niż ten w TM5, dzięki czemu możemy przeglądać całe przepisy, wraz ze zdjęciami. To nie tylko ułatwia, ale i uprzyjemnia planowanie posiłków. Niestety, jest też jeden minus. Aby korzystać z Cookidoo za pośrednictwem urządzenia, musimy mieć stały dostęp do Wi-fi,. W większości domów nie stanowi to oczywiście problemu, natomiast na wyjeździe czy podczas awarii korzystanie z robota będzie mocno utrudnione. Wówczas pozostaje nam jedynie podstawowa książka kucharska wbudowana w urządzenie fabrycznie lub manualne wprowadzanie przepisów.

Lidlomix również posiada bazę przepisów wbudowaną w urządzenie. Jest ich ponad 600, a więc całkiem sporo. Dla najnowszego modelu jest dostępna również aplikacja z przepisami on-line. Nie da się jednak ukryć, że nie jest ona tak dopracowana jak aplikacja Cookidoo. Liczba dostępnych przepisów jest nieporównywalnie mniejsza (ok. 1300), brak jest również kolekcji.

Plus natomiast za to, że można filtrować dostępne przepisy pod względem wartości kalorycznej – takiej opcji nie ma póki co w Cookidoo. Kolejną zaletę stanowi fakt, że z bazy można korzystać bezpłatnie, bez konieczności rejestracji urządzenia, tak jak to ma miejsce w przypadku korzystania z aplikacji dedykowanej Thermomiksowi.

Czy decydując się na zakup Thermomixa naprawdę nie będziesz już potrzebować żadnych innych urządzeń?


Czy to prawda, że po zakupie Thermorobota wyrzucisz wszystkie sprzęty, z których korzystałaś dotychczas? Niekoniecznie. Jeśli o mnie chodzi, musiałam pozbyć się mojego dotychczasowego robota od Kenwooda, ponieważ zajmował porównywalną ilość miejsca co Thermomix. Jednak, jak już pisałam, brakuje mi funkcji tarcia na tarce czy krojenia w talarki, dostępnych w robocie Kenwood Multione. Dlatego zdarza się, choć nader rzadko, że wyciągam z szuflady tradycyjną tarkę i (OMG) trę warzywa ręcznie! Wprawdzie surówki przygotowuje się w Thermomiksie w kilka sekund, jednak ich monotonna struktura może się po jakimś czasie znudzić. 

Brakuje mi również tradycyjnej maszynki do mielenia mięsa, która była jedną z dostawek do bazy Kenwooda. W urządzeniach, takich jak Thermomix czy Lidlomix, istnieje oczywiście możliwość przygotowania burgerów i pasztetów. Jednak mięso i warzywa posiekane lub zblendowane za pomocą noży to nie to samo co produkt zmielony w tradycyjnej maszynce.

Thermomix nie jest też idealnym urządzeniem do przygotowania smoothies czy koktajli dla jednej osoby. Naczynie miksujące jest stosunkowo duże. Przygotowując jedną porcję koktajlu trudniej więc będzie rozdrobnić niewielkie, twarde składniki, jak np. siemię lniane czy nawet kilka orzechów. Monsieur Cuisine (Lidlomix), ze względu na większy rozmiar naczynia, będzie miał z tym jeszcze większy problem. Podobnie jak inne multicookery o większej objętości, która akurat w tym konkretnym przypadku będzie działała na niekorzyść.

Kiedy więc zależy mi na dokładnym zmieleniu niewielkiej ilości jakiegoś produktu, np. jednej łyżeczki siemienia, ziaren kolendry czy cukru, używam małego młynka do kawy. Jeśli zaś chodzi o koktajle czy smoothies, częściej korzystam ze smoothie makera. Jest on zdecydowanie szybszy i łatwiejszy w użyciu (oraz myciu) i doskonale rozdrabnia nawet najmniejsze ilości składników.

Czy to prawda, że posiłki przygotowane w Thermorobocie są zdrowsze?


W przekazach marketingowych firmy Vorwerk dużo mówi się o tym, że Thermomix może sprawić, że zaczniesz się lepiej odżywiać, ponieważ posiłki w nim przygotowane są zdrowsze. Podobny wydźwięk mają materiały reklamowe innych firm produkujących zaawansowane multicookery. Czy to aby na pewno prawda?

Jeśli dotąd Twoja dieta bazowała na daniach gotowych lub fast-foodach, to oczywiście posiłki przygotowane w Thermomiksie będą zdrowszą alternatywą. Ale nie znaczy to, że wszystkie przepisy na Termomiksa są zdrowe. Powiedziałabym wręcz, że bywają zaskakująco niezdrowe. Niekiedy inspiruję się przepisami z Cookidoo, przygotowując jadłospisy dla pacjentów, czy nawet dla swojej rodziny. W takich wypadkach często muszę je znacznie modyfikować. Ilość cukru i tłuszczu dodawana do wielu dań jest zdecydowanie za duża i moim zdaniem zbędna. Można zachować walory potraw, redukując znacznie ich ilość. To samo dotyczy produktów, takich jak na przykład śmietana, którą można zamienić na mniej tłustą, a nawet na jogurt. Dzięki temu oszczędzamy kalorie, które możemy wykorzystać w innym momencie dnia ;-).

Jeśli dotąd Twoja dieta bazowała na gotowych daniach z marketu lub fast-foodach, to oczywiście posiłki przygotowane w Thermomix będą zdrowszą alternatywą.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Tak więc, podsumowując ten wątek, gotowanie w domu prawie zawsze będzie zdrowsze niż kupowanie gotowych posiłków poza domem. Można inspirować się przepisami z kolekcji Cookidoo czy innych platform dedykowanych Thermorobotom (Kenwood World, Monsieur Cuisine, Companion, etc.), ale warto je modyfikować i dostosowywać do własnych potrzeb.

Domowy fast-food i inne posiłki „rekreacyjne”


Duży plus za to, że każdy przepis w Cookidoo ma podaną wartość odżywczą. Może to być pomocne dla osób pozostających na diecie redukcyjnej lub muszących ograniczać któryś z makroskładników pokarmowych (białka, tłuszcze, węglowodany). Niestety, niekiedy te wartości nie pokrywają się dokładnie z profesjonalnymi kalkulatorami dietetycznymi, ale zawsze jest to jakiś dodatkowy atut. Wartość odżywcza jest również uwzględniona w przepisach dedykowanych Lidlomixowi. W aplikacjach pozostałych firm nie widziałam takiego udogodnienia.

Wiele Mam jako jedną z wad Multicookerów wymieniało zbyt szybkie i zbyt łatwe przygotowywanie zbyt pysznych potraw :-). Przez to jada się częściej i bardziej kalorycznie. Jestem w stanie to zrozumieć, bo na początku my również zachłysnęliśmy się Thermomixem. Do tego stopnia, że ja planowałam posiłki na kilka tygodni w przód. Gotowałam 5 razy dziennie, a w zasadzie wcale nie wychodziłam z kuchni. Zawsze jednak trzeba zwracać uwagę na to, w jaki sposób komponuje się rodzinny jadłospis. Na domową pizzę, burgery czy pączki również jest miejsce w zdrowej diecie. Najważniejsze jest to, aby zachować równowagę pomiędzy posiłkami odżywczymi, a tymi stricte rekreacyjnymi. 

Czy to prawda, że w Thermomikserze zawsze wszystko się udaje?


Thermomix, jak również inne Multicookery, są promowane jako urządzenia między innymi dla tych, którzy nie umieją bądź nie lubią gotować. Myślę, że takie osoby na pewno mają szansę poprawić swoje kompetencje w kuchni dzięki robotowi gotującemu. Taka maszyna to świetne rozwiązanie również dla rodziców starszych dzieci czy nastolatków, które chcielibyśmy zachęcić do samodzielnego przygotowania posiłków.

Ale to nie jest tak, że w Thermomikserze zawsze wszystko się udaje. Istnieje wiele zmiennych, takich jak na przykład liczba porcji czy nawet rodzaj użytych produktów. Zdarza się, że jeżeli nie trzymamy się przepisu w 100%, czyli przykładowo zmieniamy proporcje składników, danie nie będzie miało pożądanego smaku i konsystencji. Jeżeli jednak postępujemy zgodnie z przepisem, trzeba się bardzo postarać, aby danie się nie udało.

Jeżeli postępujemy zgodnie z przepisem, trzeba się bardzo postarać, aby danie się nie udało.

DIETOTERAPIAWEB.COM

Problem może się natomiast pojawić w przypadku gotowania na parze. Przy systemie gotowania na 2 dni ciężko jest zmieścić wystarczającą liczbę porcji na przystawce do parowania. Istnieje ryzyko, że danie nie ugotuje się równomiernie, będzie trzeba przemieszczać lub obracać składniki czy wydłużać czas gotowania. To może sprawić, że przygotowanie posiłku zamiast przyjemnego okaże się skomplikowane i frustrujące. Widziałam, że w nowym Lidlomiksie otwory są rozmieszczone inaczej niż w TM. Dzięki temu danie paruje się równomiernie i jest mniejsze ryzyko, że coś się niedogotuje. Nawet przy większej liczbie porcji.

Czy z Thermomixem nauczysz się gotować?


Thermomix na pewno jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie umieją gotować lub nie mają czasu na naukę tradycyjnego gotowania, a jednocześnie chciałyby odżywiać się lepiej. Jeśli o mnie chodzi, to ja zawsze lubiłam gotować,. Nie znaczy oczywiście, że zawsze świetnie mi to wychodziło, ale ważne że się starałam ;-). Natomiast są potrawy/przepisy, których bez Termomiksa czy innego robota kuchennego nigdy w życiu bym się nie podjęła. Mam tu na myśli na przykład chleb, który już od kilku lat piekę sama. Albo pizza, której w żadnym wypadku nie wyrabiałabym ręcznie. Czy jakieś słodkie wypieki, które i tak rzadko się u nas w domu pojawiają, ale gdyby nie TM, nie pojawiałyby się wcale.  Inny przykład – pasty bulionowe, które można przygotować w większej ilości na zapas i korzystać z nich zamiast sklepowych kostek rosołowych. Mieszanki przyprawowe, cukier waniliowy, i tak dalej, przykłady można mnożyć.

Czy to prawda, że w Thermomiksie gotuje się szybciej?


To zależy. Są przepisy, które przygotowuje się rzeczywiście błyskawicznie. Wystarczy wrzucić składniki, wymieszać lub posiekać, zalać wodą i nastawić gotowanie. I wyjść z kuchni, a za pół godziny mamy zupę. Inny przykład – wszelkiego rodzaju ciasta drożdżowe czy na zakwasie, wymagające długiego ręcznego wyrabiania. Thermomix zrobi je w 5 minut. Bez użycia rąk i bez resztek ciasta za paznokciami.

Ale są też przepisy, które wymagają więcej czasu. Na przykład potrawy wymagające użycia wielu składników, które jeszcze przed rozpoczęciem gotowania należy umyć, obrać, pokroić. Problematyczne są dla mnie szczególnie dania kuchni indyjskiej, którą uwielbiam, ale gotuję rzadko, właśnie ze względu na to, że wymaga większego zaangażowania z mojej strony. Chodzi tu przede wszystkim o dużą ilość różnych przypraw, które należy najpierw zmielić, później podprażyć, następnie dodać coś jeszcze i zmiksować, a na koniec przełożyć do innego naczynia i dodać w którymś momencie gotowania na późniejszym etapie. Zawracanie głowy. Czy osiągnęłam już szczyt lenistwa? Ułatwieniem dla takich leniuchów jak ja może być możliwość przygotowania gotowych mieszanek przyprawowych czy nawet past curry.

Podsumowując, gotowanie w Thermomiksie z reguły jest szybsze niż tradycyjne gotowanie. Z wyjątkiem niektórych, bardziej skomplikowanych potraw, których w sposób tradycyjny i tak byśmy pewnie nie przygotowali, bo by nam się nie chciało ;-).

Gotowanie z dziećmi


Gotowanie z dziećmi to aktywność, którą zawsze gorąco polecam. Mimo, że zwykle jest to katorga dla Matki, która musi to potem wszystko posprzątać. Jednak dla dzieci to jest super rozwojowe zajęcie, zarówno pod względem integracji sensorycznej, jak i edukacji żywieniowej. A edukacja żywieniowa, w mojej opinii, powinna być prowadzana od najmłodszych lat. O ile przy tradycyjnym gotowaniu raczej bym odradzała zbliżanie się z małym dzieckiem do kuchenki czy do włączonego piekarnika, o tyle w przypadku Thermomixa jest to bezpieczniejsze. Garnek nagrzewa się wprawdzie do temperatur w okolicy 100 st.C. (informują o tym diody umieszczone w obudowie), ale od góry jest szczelnie zamknięty i nie ma możliwości jego otwarcia w trakcie gotowania. Ryzyko poparzenia jest więc minimalne, choć oczywiście nie zwalnia to nas – rodziców z obowiązku posiadania oczu z tyłu głowy i zwracania uwagi na każdy ruch dziecka.

Dziecko, w zależności od wieku, może pomagać w krojeniu, dorzucać składniki do garnka; uczyć się ważyć, liczyć, czytać (moja starsza); klikać na przycisk przechodzący do następnego kroku danego przepisu, kręcić pokrętłem zwiększającym obroty (moja młodsza). Dla dzieci jest to, po pierwsze – super zabawa, a po drugie, nie mniej ważne – fakt, że uczestniczą w przygotowaniu posiłku zachęca je do tego, żeby tego posiłku skosztować. Fajny patent na tak zwanych „niejadków” lub na dzieci w okresie neofobii żywieniowej, które boją się próbować nowych produktów. Więcej o neofobii pisałam i mówiłam w artykule o warzywach w diecie dzieci (link otworzy się w nowej karcie).

Pod tym linkiem możesz przeczytać artykuł lub wysłuchać podcastu na ten temat.

Thermomix – przepisy dla dzieci


Dużym plusem jest duży wybór potraw zgrupowanych w kolekcje z myślą o dzieciach. Warto jednak zwracać uwagę na przepisy skierowane do małych dzieci i niemowląt – często zawierają niedozwolone ilości soli czy cukru!

Starsze dzieci z kolei mogą samodzielnie przygotować sobie obiad. To też jest duże ułatwienie w sytuacji, kiedy oboje rodziców pracuje do późna. Wystarczy naszykować potrzebne składniki i wgrać przepis w urządzenie. Możemy nawet wstępnie przygotować jakąś jego część, a później dziecko może samo, krok po kroku dokończyć gotowanie. Alternatywą byłoby zapewne jedzenie tostów do wieczora lub zostawienie dziecku kasy na zamówienie pizzy czy kebaba. Przynajmniej tak to wyglądało w czasach mojego dzieciństwa, w domach, w których oboje rodziców pracowało. Wiadomo, że starsze dzieci mogą sobie też ugotować coś analogowo, natomiast w Thermomiksie jest to na pewno szybsze i bezpieczniejsze. No i mniej zmywania ;-).

Który model wybrać? TM5 czy TM6?


Pamiętam burzę, jaką wywołało wprowadzenie na rynek nowego modelu Thermomixa. Fakt ten utrzymywany był w tajemnicy do ostatniej chwili, ponieważ starszy model, TM5 wciąż był w sprzedaży. Nie ukrywam, że i ja przez jakiś czas byłam obrażona na firmę Vorwerk, że tak mnie „oszukali”, bo stało się to dosłownie kilka tygodni po tym, kiedy zakupiliśmy nasz model. Po podsumowaniu zysków i strat okazało się jednak, że wyszło nam to na dobre. Nowszy model posiada możliwość przygotowania potraw w wyższych temperaturach. Wprowadzono ponadto funkcję  karmelizowania, co może być fajnym bajerem. Ale zastanów się, ile razy do roku będziesz robiła lizaki czy toffi? Mi zależało przede wszystkim na tym, aby się zdrowo odżywiać i żeby móc gotować za jednym razem dla całej rodziny. Funkcja smażenia czy podsmażania była więc dla mnie zbędna, a wręcz niepożądana.

TM6 posiada jeszcze funkcję sous-vide i właśnie to jest coś, czego chętnie bym spróbowała. Póki co jednak mi tego nie brakuje, gdyż i tak poświęcam na gotowanie minimalną ilość czasu. Nie mam w tym momencie niestety jeszcze takiej możliwości, żeby wrócić do mojej pasji jaką jest kreatywny gotowanie i realizować się w tym w pełnym wymiarze czasu.

Zdecydowana większość nowych przepisów i kolekcji, które pojawiają się na platformie Cookidoo, dostosowana jest również do starszych modeli. Bardzo niewiele kolekcji jest przygotowanych specjalnie pod TM6. Jeżeli więc mogłabym cofnąć czas i wstrzymać się te klika tygodni do premiery nowego modelu Thermomixa to… nie zrobiłabym tego ;-). Teraz oczywiście nie ma już innej możliwości. Chcąc zakupić nowego Thermomixa, mamy do wyboru tylko model TM6. Alternatywą jest zakup starszego modelu z drugiej ręki, i jest to jak najbardziej opcja warta rozważenia. Zwłaszcza dla osób o skromniejszym budżecie, którym jednak zależy na zainwestowaniu w „oryginalne” urządzenie.

Thermomix czy Lidlomix - co wybrać
Thermomix czy Lidlomix – co wybrać

Za co kocham TM i czy kupiłabym go ponownie?


Po 2 latach wciąż używam go prawie codziennie, choć teraz nieco rzadziej niż na początku. Ale wynika to raczej z tego, że aktualnie mam nieco więcej czasu i mogę przygotować większe porcje posiłków. A to jest niestety możliwe póki co tylko na tradycyjnej kuchence. Jak pisałam już nie raz, pojemność to dla mnie jedna z największych wad Thermomixa.

Inne funkcje, których mi brakuje to możliwość samodzielnego programowania przepisów, szatkownica, krajalnica i dokładniejsza waga (problem rozwiązany w nowym modelu TM6).

Jednak podsumowując wady i zalety Thermomixa, mogę napisać tylko jedno – jestem zadowolona, nie żałuję zakupu, nie znudził mi się. Na pewno go nie sprzedam, będę używać dopóki będzie żył, a życzę mu zdrowia jak najdłużej. W kolejnych latach na rynku na pewno pojawi się sporo innych świetnych robotów. A może do tego czasu dzieci będą już duże i takie urządzenie okaże się zbędne?

Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu nadal nie jesteś pewna, czy robot gotujący to urządzenie dla Ciebie, na koniec wrzucam krótką checklistę, specjalnie dla Ciebie do przemyślenia ;-).


Kiedy warto kupić Thermomixa?

Jeśli…

  1. …nie umiesz gotować, ale bardzo chcesz zacząć
  2. …nie lubisz gotować, ale masz rodzinę do wykarmienia
  3. …lubisz/umiesz gotować, ale nie masz na to czasu
  4. …lubisz eksperymentować w kuchni, ale brakuje Ci odwagi
  5. …lubisz gadżety ułatwiające życie
  6. …jesteś osobą oszczędną (jak ja), a Twoim najcenniejszym dobrem jest czas


Kiedy nie warto kupować Thermomixa?

Jeśli…

  1. …podchodzisz do gotowania zero-jedynkowo i tylko własnoręcznie ugniecione ciasto jest dla Ciebie coś warte
  2. …mieszkasz sama i nie stanowi to problemu, że czasem w ramach obiadu musisz zadowolić się kanapką
  3. …nie masz dzieci, pracy, męża, masz za to mnóstwo wolnego czasu, aby realizować się w kuchni
  4. …nie masz dzieci, które co chwila Cię wołają (więc problem przypalającej się w garnku zupy Ciebie nie dotyczy)
  5. …naprawdę nie możesz sobie na to pozwolić finansowo, nawet jeśli istniałaby możliwość zakupu na raty 0%
  6. …jesteś osobą oszczędną (jak ja), ale jeszcze do Ciebie nie dotarło, że Twoim najcenniejszym dobrem jest czas 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *